„STOP, zanim zrozumiesz. O odzyskiwaniu steru w cieniu drzew”
„Poemat” o Lecie w Teatrze wygłoszony przez Barbarę Wójcik-Wiktorowicz podczas sesji naukowo-edukacyjnej „Sztuka, natura, rekreacja w przestrzeni publicznej” zorganizowanej 9 maja 2026 roku przez Polski Komitet Międzynarodowego Stowarzyszenia Wychowania przez Sztukę InSEA we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim i Instytutem Malarstwa i Edukacji Artystycznej UKEN w Krakowie w Centrum Organizacji Wydarzeń Kulturalnych i Konferencji Uniwersytetu Łódzkiego.
#poemat
#natura
#rekreacja
#teatr
„STOP, zanim zrozumiesz. O odzyskiwaniu steru w cieniu drzew”
Wyobraźcie sobie upalny, sierpniowy dzień w mieście Mysłowice. Przenosimy się wyobraźnią do Dziećkowic – odległej dzielnicy o charakterze wiejskim. Tam jest stadnina koni, domki, gospodarstwa, stary dąb, kapliczka i szkoła z ogrodem. To peryferyjna dzielnica, miejsce, o którym rzadko piszą ogólnopolskie media. To tam, wśród zieleni i światła dnia, grupa nastolatków przez dwa tygodnie budowała coś, co na pierwszy rzut oka mogło wydawać się dziwną manifestacją materiałów z odzysku. Pokaz marzann na kijach? A w rzeczywistości – oni budowali swój własny maszt. Chwytali za ster.
Nazywam się Barbara Wójcik-Wiktorowicz. Reprezentuję Polski Komitet Międzynarodowego Stowarzyszenia Wychowania przez Sztukę InSEA. Dziś, w ramach panelu o roli natury i sztuki w przestrzeni publicznej, chcę opowiedzieć o projekcie „Kto trzyma ster?”, który organizowałam i realizowałam w ramach programu Instytutu Teatralnego – „Lato w teatrze”.
Żyjemy w czasach, w których wybory życiowe, zwłaszcza u młodego pokolenia, często są przewidywane przez linijki kodu. Pewnie doskonale wiecie, jak bardzo algorytmy, presja trendów i „owczy pęd” cyfrowego świata kolonizują wyobraźnię młodych ludzi. Zadaliśmy im więc pytania:
Czy Twoja decyzyjność jest naprawdę Twoja?
Czy jesteś w stanie działać, tworzyć i czuć bez urządzenia w dłoni?
Czy masz w sobie własną, niepowtarzalną moc?
Naszą odpowiedzią była sztuka. Ale nie ta zamknięta w sterylnych galeriach, lecz ta, która dzieje się w procesie, na styku natury i ludzkiego spotkania. Zgodnie z filozofią InSEA, nie uczyliśmy ich „grać”, staraliśmy się podjąć zadania wychowania przez sztukę.
W sercu naszego projektu obok scenek teatralnych, form wizualnych, wybrzmiała piosenka-mantra, którą wypracowaliśmy z młodzieżą przy współpracy z Marzeną Lamch-Łoniewską – artystką śpiewającą, Jadwigą Możdżer – członkinią InSEA, artystką sztuk plastycznych i teatralnych i Moniką Nitkiewicz-Mitrut – doświadczoną instruktorką teatralną. Słowa były proste:
Mówię „nie wiem”, mówię „nie”, mówię „tak, tak”.
Dla dzisiejszego nastolatka powiedzenie „NIE” to akt odwagi. To sprzeciw wobec nurtu nacisku, grup rówieśniczych, trendów. Podobnie trudne bywa powiedzenie „NIE WIEM”. W kulturze natychmiastowej odpowiedzi, daliśmy im prawo do „STOP”. Do zatrzymania się, zanim zrozumieją. Do stania z boku i obserwowania: „Nie wiem, czy chcę w tym brać udział. Muszę zadbać o siebie”. To prawo do obserwacji otoczenia jest fundamentem dobrostanu, o którym tak często zapominamy w warunkach wspólnych działań. Naciskamy na cel, zapominając o wartości procesu. Z kolei nasze wspólne „TAK” było zarezerwowane dla autentycznej współpracy, dla rozwijania tego, co wartościowe. Do konsekwentnej realizacji i brania odpowiedzialności za realizację.
Tematem naszego spotkania jest rola natury. W projekcie „Kto trzyma ster?” natura nie była tylko tłem – była współtwórcą. Przenosiliśmy proces twórczy z zamkniętych sal domu kultury, szkoły w otoczenie zieleni i światła dnia. Dlaczego to ważne dla edukacji artystycznej w przestrzeni publicznej? Ponieważ kontakt z naturą radykalnie zmienia dobrostan młodych ludzi. W otoczeniu roślinności ich sensoryka się uspokaja. Materiały, z którymi pracowali pod okiem Jadwigi Możdżer – kije, gałęzie, tkaniny z odzysku – wymuszały inny rytm pracy. To była chropowatość drewna, ciężar płótna, opór materii, wiatr. Natura dawała im grunt pod nogi, gdy ich głosy – ćwiczone białym śpiewem pod okiem Marzeny – niosły się echem po dzielnicy.
A teraz o procesie artystycznym. W tym projekcie prowadzące to przewodniczki, nie mistrzynie. Jako zespół artystek, nie wchodziłyśmy w rolę autorytarnych nauczycielek. Byłyśmy facylitatorkami. Jadwiga otwierała ich na plastyczność materii, Monika budowała z nimi prawdę teatralną, ja czuwałam nad spójnością tej wizji. Była z nami także Magdalena Dziedziak-Wawro. Psycholożka, wykładowczyni na Uniwersytecie Śląskim i specjalistka dobrostanu młodzieży. Wspierała naszą grupę w każdym trudnym momencie emocjonalnym, pozwalając na to, by każda wątpliwość stała się paliwem dla sztuki, by różnorodność wśród młodzieży była atutem, a nie barierą. Ta interdyscyplinarność jest kluczem do procesów twórczych, którymi posługuje się InSEA. W projekcie „ Kto trzyma ster?” to połączenie sztuk wizualnych, teatru i muzyki w jedno doświadczenie, które ma na celu wzmocnienie jednostki.
Kiedy finał projektu wyszedł na ulice i wszedł do ogrodu Dziećkowic, gdzie zebrali się widzowie, wydarzyło się coś niezwykłego. Gigantyczne, animowane przez młodzież formy – stworzone z tego, co odrzucone, a teraz piękne i potężne – zawładnęły przestrzenią publiczną. Zachwycająco wkomponowały się w przestrzeń otoczenia. To pokazało, że nie potrzebowaliśmy specjalnych dekoracji. Sugestywnie wychodziły zza drzew, wyglądały zza rogu budynku – kukły będące uosobieniem potworów, które chcą nami zewnętrznie sterować – są symbolem trendów, algorytmów, podszeptów naciskowych grup społecznych. Młodzi ludzie opowiadali o tym jak dialogować z takim potworem i jak go ujarzmiać. Jak mieć własne zdanie i własną sprawczość.
Mieszkańcy, rodzice, widzowie – wszyscy byli zgodni co do tego, że widzieliśmy młodych ludzi, którzy odnaleźli w tym przedstawieniu swoją moc. Rodzice szeptali: „Nie sądziłem, że moje dziecko ma tyle odwagi”, „To się czuje, oni wiedzą o czym mówią”.
Widzowie zobaczyli, że przestrzeń miejska, nawet ta peryferyjna, może stać się sceną dla autentycznego dialogu. To nie był tylko „występ”. To była reakcja na brak obecności, na brak głosu, na cyfrowe wyobcowanie.
W kontekście wakacji, podczas których odbywał się proces projektu „ Kto trzyma ster?”, rola natury w mieście i rola artysty w edukacji artystycznej sprowadzają się tutaj do uważności na stworzenia bezpiecznej „zielonej wyspy”. Chcieliśmy stworzyć warunki, by młody człowiek mógł się swobodnie wypowiadać i czasem bez stresu powiedzieć: „Nie wiem”.
Projekt „Kto trzyma ster?” udowodnił, że jest szansa, by młodzież czasem potrafiła odłożyć urządzenia elektroniczne. Że jest szansa na radość, kreatywność i rozwój kiedy jesteśmy, mamy relacje, z młodzieżą i damy im do rąk odpowiednie materiały oraz pozwolimy mówić, krzyczeć, przebywać w naturze, wśród drzew. Oni nie tylko zbudują formy. Oni zbudują siebie.
Jako przedstawicielka InSEA, artystka, organizatorka tego projektu w programie „Lato w teatrze”, głęboko wierzę, że to jest nasza rola: niekoniecznie uczyć technik, ale dawać narzędzia do odzyskiwania steru własnego życia w świecie, który tak bardzo chce nam go odebrać.
Na koniec mała anegdota:
Podeszłam do jednego z chłopców i zapytałam: „Słuchaj, nie brakuje ci TikToka?”. Spojrzał na swoje dłonie ubrudzone farbą, potem na gigantyczną konstrukcję, którą sam zbudował, i odpowiedział z rozbrajającą szczerością:
„Pani Basiu, na TikToku nie da się sterować czymś tak wielkim. Tam, to ja jestem głównie widzem. A tutaj? Tutaj to ja trzymam sznurki”.
I myślę, że to jest właśnie największy sukces „Lata w teatrze” i PK InSEA, że na koniec dnia, ci młodzi ludzie zamiast „skrolować” życie, wolą je własnoręcznie ulepić – nawet jeśli przy okazji ubrudzą sobie przy tym najlepsze markowe bluzy. I ja w to wierzę, że przy udziale dobrych praktyk takie procesy mogą zdarzać się w naszym życiu częściej.
Fundacja Hortiterapia
.jpeg&w=3840&q=100)
